poniedziałek, 8 maja 2017

Metafory

fot. Svetlana Belyaeva

Eric Berne, Dzień dobry ... i co dalej?
"Metafory ściśle wiążą się ze słowami skryptowymi. Mary używała metafor z dwóch różnych zestawów. W pierwszym z nich "cała pogrążała się w morzu", "nie mogła wyczuć dna pod nogami", "z trudnością utrzymywała głowę ponad wodą", miała "sztormowe" dni, a jej uczucia falowały. Kiedy indziej "życie było ucztą", "mogła przełknąć własne słowa", "dostawała mnóstwo smakołyków", czuła się "kwaśno" lub "gorzko", ponieważ tak smakowały zepsute ciasteczka. Poślubiła marynarza i uskarżała się na otyłość. Gdy tylko poczuła się jak nad morzem, jej słownictwo stawało się "marynistyczne", gdy natomiast była przejedzona, używała porównań kulinarnych. Wpadała zatem z oceanu prosto do kuchni i na powrót do wody, a terapeuta martwił się, co czynić, by jej stopy znalazły oparcie na twardej ziemi. Metafory odbijają skryptowe scenerie i zmiana ich zestawu świadczy o przejściu z jednej do drugiej. W wypadku Mary wzburzone morza okazały się oceanami gniewu."

piątek, 10 marca 2017

Być przy

fot. Kopeto 

Alfried Langle, Gdy rodzi się pytanie o sens
"Człowiek nie istnieje tak po prostu, nie jest jakimś przedmiotem, który nie ma nic wspólnego ze sobą - jako ludzie musimy "coś ze sobą zrobić". Człowiek został powierzony samemu sobie, dlatego "musi się za siebie zabrać". Od niego zależy, czy wytrzyma sam ze sobą. Jest w nim potrzeba opuszczenia poziomu czystej wegetacji. Pragnie on nie tylko "być", ale rzeczywiście "być obecnym w świecie". Jako ludzie stajemy się całością, kiedy wychodzimy czemuś naprzeciw i stawiamy temu czoła. Ponieważ wtedy dochodzi do spotkania. Nasze własne istnienia staje się dla nas bardziej odczuwalne, "teraźniejsze", kiedy jesteśmy "przy" rzeczach w tym świecie - tak opisuje Frankl "duchowe" umiejętności człowieka. Z otoczenia człowieka powstaje jego "świat", człowiek "posiada swój świat". Lecz dzięki zdolności do bycia "przy" (duchowe bycie "przy" innych ludziach lub rzeczach) nie tylko stwarzamy "świat", lecz pozwala nam to także ponownie zwrócić się ku samemu sobie. Służy to odnalezieniu siebie i samorozwojowi."

www.psychologpoznania.pl 

środa, 22 lutego 2017

Współodczuwanie

Gerhard Richter - S. mit Kind, 1995, olej na płótnie

Erich Fromm, Rewolucja nadziei
"Współodczuwanie i empatia to kolejne dwa uczucia wyraźnie związane z czułością, ale jednak od niej różne. Istotą współodczuwania jest zdolność do współcierpienia czy też w szerszym znaczeniu współodczuwania z drugim człowiekiem. Oznacza to, że nie patrzy się na osobę z zewnątrz, traktując ją jako obiekt własnego zainteresowania (...), ale samemu niejako łączy się z tą osobą. W ten sposób można osobiście doświadczyć tego, co ona doświadcza. Ten związek nie polega na przejściu od "ja" do "ty", ale na tym, że można powiedzieć "ja jestem tobą". Współodczucie albo empatia oznacza, że doświadczam w sobie tego, czego doświadcza drugi człowiek, i że odtąd w tym doświadczeniu stajemy się jednością. Cała wiedza na temat drugiego człowieka jest o tyle prawdziwa, o ile opiera się na wspólnocie takiego doświadczenia. Jeśli takiej wspólnoty nie ma, a druga osoba jest traktowana jako obiekt, mogę wiedzieć dużo o niej, ale jej samej znać nie będę. Goethe określił ten rodzaj wiedzy bardzo zwięźle: "Człowiek zna siebie tylko w samym sobie i jest świadom siebie w świecie. Każdy nowy obiekt poznany naprawdę wzbogaca nas samych". 

www.psychologpoznania.pl 

sobota, 18 lutego 2017

W uśpieniu

 fot. Alexey Kondakov 

Erich Fromm, Patologia normalności 
"Stajemy twarzą w twarz z tymi sprzecznościami naszego istnienia i musimy znaleźć w życiu jakiś sens. Nie możemy tak po prostu żyć, tylko jedząc i pijąc, nie pojmując sensu życia. Musimy znaleźć jakieś wyjaśnienie jego sensu, musimy uzyskać odpowiedzi, zarówno teoretyczne i praktyczne. Rozumiem przez to, że potrzebujemy układu odniesienia, dzięki któremu będziemy mogli orientować się w życiu, układu, który sprawi, że sam proces życia i nasze w nim usytuowanie staną się jakoś sensowne i znaczące. Jeśli nie jesteśmy szaleni albo nie tłumimy, tak jak niektórzy to czynią, a wielu niemal całkowicie, świadomość problemów egzystencji, jeśli nie próbujemy za wszelką ceną od nich uciec, niepokoi nas problem sensu życia i potrzebujemy jakiegoś układu odniesienia i orientacji, która nada naszemu życiu sens. Nie chodzi tylko o intelektualny układ odniesienia, potrzebujemy także porządkującej zasady, jeśli chodzi o przedmiot naszego zaangażowania, czegoś, czemu poświęcimy tę część naszej energii, której nie zużyjemy na produkcję i reprodukcję."

www.psychologpoznania.pl 

wtorek, 13 grudnia 2016

Dialog

Marcus Reichert

Antoni Kępiński, Poznanie chorego
"Dialog więc nie jest czczą i niepowiązaną paplaniną, ale mozolną i niesłychanie ciekawą zarazem pracą twórczą. Dwóch autorów - lekarz i chory - stara się z chaotycznych i luźnych fragmentów przeżyć psychicznych odtworzyć uporządkowaną całość, swoistą biografię, w której nie tyle fakty, co przeżycia emocjonalne odgrywają rolę.
Podobnie jak w powieści razi szablon, tak i tu wszelki schemat, ujmowanie wszystkiego pod kątem widzenia tej czy innej teorii zraża chorego do dalszej współpracy.
Praca ta, w swej istocie przypominająca twórczość pisarza czy portrecisty, może stać się pasją zarówno chorego, jak i lekarza. Odgrywa tu też rolę ciekawość w stosunku do samego siebie, pragnienie znalezienia odpowiedzi na pytanie" "jaki ja właściwie naprawdę jestem?". Dążenie to jest oczywiste u chorego, ale występuje też u lekarza, poznając bowiem chorych, poznaje również lepiej siebie. Jak mówi Pascal [Myśli, 44 (420)]: "Kiedy oglądamy namiętności lub wrażenie odmalowane w naturalnych słowach, znajdujemy w sobie samych prawdę tego, co słyszymy; prawdę, o której istnieniu w nas nie wiedzieliśmy wprzódy. Stąd czujemy sympatię dla tego, który dał nam to uczuć; ukazał nam bowiem nie swoje dobro, ale nasze; to dobrodziejstwo czyni go nam sympatyczniejszym, poza tym iż ta wspólność duchowa skłania nieodzownie serce ku niemu."

www.psychologpoznania.pl

poniedziałek, 7 listopada 2016

Poznanie


fot. Pedro Correa

Paul Tillich, Męstwo bycia
"Aby wiedzieć, czym jest "ja" należy w nim uczestniczyć. Jednakże uczestnicząc w "ja" zmienia się je. W poznaniu egzystencjalnym zarówno podmiot, jak i przedmiot przeobrażają się na skutek samego aktu poznawania. Poznanie egzystencjalne opiera się na takim spotkaniu, w którym nowe znaczenie jest tworzone i uznane jako takie. Poznanie drugiej osoby, poznanie historii, poznanie jakiegoś tworu duchowego, poznanie religijne - wszystko ma charakter egzystencjalny. Nie wyklucza to teoretycznego obiektywizmu, mającego podstawę w abstrakcji. Ogranicza to jednak abstrakcję do jednego z elementów w ogarniającym akcie poznawczego uczestnictwa. Można mieć dokładną abstrakcyjną wiedzę o drugiej osobie, o jej typie psychologicznym i dających się przewidzieć reakcjach, jednakże znając to wszystko nie zna się osoby, jej wewnętrznego "ja", jej wiedzy o samej sobie. Jednak uczestnicząc w jej "ja" dokonując egzystencjalnego wtargnięcia w centrum jej bytu, pozna się ją w sytuacji owego wtargnięcia. Jest to pierwsze znaczenie słowa "egzystencjalny", mianowicie odnoszące się do postawy uczestniczenia własną egzystencją w egzystencji kogoś drugiego."

www.psychologpoznania.pl